Kalendarz wydarzeń giełdowych
Kalendarz tworzycie sami. Możecie dodawać samodzielnie wszelkiego rodzaju wydarzenia / spotkania o tematyce giełdowej / forexowej. Wszystkie wydarzenia giełdowe w jednym miejscu.
Czerwiec 2022
  • P
  • W
  • Ś
  • C
  • P
  • S
  • N
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30

Czar Netflixa prysł, a inwestorzy zareagowali potężną wyprzedażą akcji

Renoma Netflixa jako działającej bez zarzutu maszynki do zarabiania pieniędzy najwyraźniej ucierpiała po wtorkowej publikacji oraz po sesji rozczarowujących wyników finansowych i operacyjnych. Nie były one wprawdzie tak tragiczne, jak niektórzy sądzą. Jednak po raz pierwszy od 10 lat liczba abonentów netto skurczyła się. O wiele większe rozczarowanie inwestorów spowodowała zapowiedź zarządu (guidance), że drugi kwartał będzie jeszcze bardzie wymagający, a ubytek użytkowników platformy streamingowej zwielokrotni się. W efekcie kapitalizacja rynkowa tej ikonicznej spółek technologicznej zmalała tylko w środę o ponad 50 mld USD.    

20 kwietnia 2022 roku przejdzie do historii jako data, o której posiadacze akcji Netflixa (ticker: NFLX) najchętniej by zapomnieli. Kurs firmy runął w ciągu jednej sesji z prawie 349 USD na poprzednim zamknięciu do 226 USD w środę (-35%). To przełożyło się na spadek kapitalizacji spółki o około 54 mld USD, co w dużym zaokrągleniu stanowi ¼ wartości rynkowej akcji notowanych na GPW w Warszawie. Podczas sesji obrót zamknął się kwotą ok. 19 mld USD.

Spółka podała w raporcie okresowym, że straciła w pierwszym kwartale 200 tys. abonentów netto.

Dla porównania konsensus rynkowy zakładał, że liczba nowych subskrybentów netto będzie dodatnia i wyniesie 2,5 mln sztuk.

Analitycy nie uwzględniali w swoich oczekiwaniach wojny w Ukrainie i reakcji na to wydarzenie Netflixa, która poległa na zawieszeniu świadczenia usług na terenie Rosji. To jednorazowe zdarzenie doprowadziło do tego, że z bazy abonenckiej zniknęło 700 tys. użytkowników. Korygując parametry operacyjne o ten one-off przyrost netto wyniósłby w pierwszym kwartale 2022 roku 500 tys. podmiotów. To wciąż jednak zbyt duża dysproporcja w stosunku do tego, czego rynek się spodziewał. O wiele bardziej nieprzyjemnym zaskoczeniem dla inwestorów było to, że zarząd spółki zapowiedział ubytek netto bazy klientów w drugim kwartale na poziomie 2 mln abonentów. Takie przedsięwzięcie również mocno odbiegało od wcześniejszych założeń analityków.

Czar Netflixa

Zmiana bazy klientów netto Netflixa (w mln użytkowników) w latach 2020-2020 (Źródło: spółka)

Skutkiem takiego guidance była nie tylko drastyczna przecena wartości rynkowej Netflixa, ale i jego konkurentów.

Akcje Roku (ROKU) zniżkowały o 6,2%, Warner Bros Discovery (WBD) o 6,0%, Walt Disney (DIS) o 5,6%, a FuboTV (FUBO) o 6,4%.

Czar Netflixa

Zmiana kursu wiodących spółek medialnych streamingu na świecie w perspektywie ostatnich 6 miesięcy (Źródło: TradingView)

Reed Hastings, szef NFLX, powiedział podczas telekonferencji prasowej, że firma analizuje możliwości wprowadzenia tańszych abonamentów z reklamami, które byłyby wprowadzane stopniowo nie wcześniej niż za rok. Byłaby to istotna zmiana podejścia, której Netflix opierał się przez lata. Platforma słynęła z braku reklam, które część widowni irytują i upodabniają styl funkcjonowania do klasycznej telewizji linearnej. Wprowadzenie emisji reklam nie byłoby niczym nowym – w takim modelu biznesowym działa choćby Hulu. Niemniej stanowiłoby to kłopot dla niektórych użytkowników systemu, dla których jednym z motywów klienckich był właśnie brak reklam.

Z ujawnionych danych wynika, że przychody netto ze sprzedaży w pierwszym kwartale wyniosły 7,87 mld USD. Jest to wzrost o blisko 10%. Niewiele to odbiegało od konsensusu FactSet (7,94 mld USD). Zysk na akcję wyniósł 3,53 USD i był nawet wyraźnie wyższy od spodziewanego (2,95 USD). W drugim kwartale br. Netflix planuje osiągnąć sprzedaż w wysokości 8,05 mld USD i zysk na akcję w kwocie 3 USD. Konsensus sprzed publikacji raportu za pierwszy kwartał zakładał 8,2 mld USD przychodów i 3 USD zysku na akcję.

W ocenie zarządu firmy wpływ na rozczarowujące wyniki w pierwszym kwartale miało kilka czynników.

„Zgodnie z naszymi przewidywaniami, streaming wygrywa z linearnym przekazem, a tytuły Netflixa cieszą się dużą popularnością na całym świecie. Jednak stosunkowo wysoka penetracja rynku gospodarstw domowych – z uwzględnieniem dużej liczby gospodarstw domowych posiadających wspólne konta – w połączeniu z konkurencją, utrudnia wzrost przychodów. Duży impuls COVID do streamingu do niedawna przesłaniał ten obraz” – podał zarząd.

Netflix oszacował, że oprócz około 222 mln abonentów płacących, kolejne 100 mln korzysta z kont współdzielonych, w tym 30 mln w USA i Kanadzie. Działanie konta współdzielonego polega na tym, że kilka osób składa się na abonament, który jest podpięty pod jednego użytkownika i dzięki temu może korzystać z usługi streamingu. Do tej pory polityka Netflixu dopuszczała tego typu rozwiązanie, z drobnymi wyjątkami (Chile, Kostaryka i Peru), które być może przerodzą się w zasadę. Serwis umożliwiał użytkownikom dzielenie się loginami i hasłami dostępowymi do jednego konta abonenckiego bez dodatkowych opłat. Subskrypcja jednego z dwóch wyższych kwotowo planów abonenckich zapewniała oglądanie treści na platformie na dwóch lub czterech urządzeniach odtwarzających jednocześnie. Regulamin usługi zakładał, że współdzielenie konta jest dopuszczalne jedynie wtedy, gdy dzieje się to w ramach jednego gospodarstwa domowego.

Rzeczywistość przerosła jednak założenia twórców pomysłu. Nie trzeba było głęboko penetrować zasoby forów internetowych, żeby dostrzec, że wielu internautów korzystających z idei współdzielenia nie miało więzów w postaci zamieszkiwania pod jednym dachem, lecz łączyło ich to jedynie, że się znali. I to też trochę na wyrost napisane. W sieci można znaleźć wiele postów, w których ludzie, którzy zupełnie się nie znają, skrzykują się, aby skorzystać z dobrodziejstwa współdzielenia się kontem.

Netflix był świadomy tego zjawiska i najwyraźniej je nieco ignorował, bo… po prostu w biznesie żarło. Ale to się najwyraźniej mogło skończyć. Być może system obowiązujący w trzech państwach Ameryki Łacińskiej zostanie wdrożony również w innych lokalizacjach.

Kolejnym czynnikiem wpływu okazała się coraz dzielniej sobie poczynająca konkurencja. „W ciągu ostatnich trzech lat, kiedy tradycyjne firmy rozrywkowe zdały sobie sprawę, że streaming jest przyszłością, pojawiło się wiele nowych usług strumieniowych” – przyznał zarząd Netflixa.

Fakt, ostatnie lata w mediach to eksplozja streamingu. Jeżeli nie masz usług strumieniowych w ofercie, to być może za jakiś czas wypadniesz z obiegu. Tej zasadzie hołduje wiele firm mediów tradycyjnych, które pamiętają, co wiele lat temu stało się z Kodakiem. Był on uporczywie przywiązanym do myślenia, że fotografia cyfrowa, choć ciekawa, to nie wyprze w pełni klasycznego modelu utrwalania zdjęć.

Niezbyt zachęcający przekaz płynął również podczas telekonferencji ze słów dyrektora finansowego spółki Spencera Neumanna. Neumann przyznał, że firma nadal spodziewa się dodatniego wzrostu przychodów i liczby nowych abonentów netto w całym roku (rdr).

Podczas konferencji prasowej dyrektor finansowy Netflixa, Spencer Neumann, powiedział, że firma nadal spodziewa się dodatniego wzrostu przychodów i liczby nowych abonentów netto w całym roku. Nagranie z wystąpienia zarządu firmy i jego transkrypt oraz dokładne wyniki finansowe znajdziesz pod tym linkiem:

https://ir.netflix.net/ir-overview/profile/default.aspx.

Jak na spółkę, która w ostatnich latach rosła w tempie kilkudziesięciu procent średniorocznie, to dość ostrożne zapowiedzi i pewnie ostudziły oczekiwania wielu inwestorów. Poza tym także analityków rynku akcji.

„Zmniejszenie się liczby abonentów w połączeniu z prognozą jeszcze większego spadku prawdopodobnie powstrzyma optymistów do czasu pojawienia się dowodów na to, że liczba abonentów ponownie wzrośnie” – napisał Michael Pachter, analityk firmy inwestycyjnej Wedbush. Pachter utrzymał neutralną rekomendację dla akcji spółki, lecz znacząco obniżył cenę docelową do 280 USD (z 342 USD wcześniej).

Byli jednak analitycy, którzy jeszcze bardziej ścięli swoje wyceny. Doug Anmuth z JP Morgan obniżył rekomendację do „neutralnie” z „przeważaj”. Obniżył również cenę docelową o połowę do 300 USD z 605 USD. Thomas Champion z Piper Sandler zredukował swoje oczekiwania w przeliczeniu na jedną akcję z 562 USD do 293 USD. Dołączył zalecenie „neutralnie”, zamiast wcześniejszego „przeważaj”. Wtórował mu pod względem skali zmiany oczekiwań Michael Morris z Guggenheim Partners – redukcja wyceny z 555 USD do 350 USD.

Szerzej patrząc na sprawę widoczna jest poważna erozja oczekiwań. Przed ostatnim raportem Netflixa 55% analityków zalecało kupowanie akcji spółki. Po raporcie spółki za pierwszy kwartał rozkład już wygląda inaczej. Na 45-ciu rekomendujących ankietowanych przez FactSet 1/3 analityków wciąż obstaje przy zaleceniu „kupuj” bądź „przeważaj”. 58% analityków zaleca „trzymaj”, zaś 9% „sprzedaj”.

Z punktu widzenia analizy technicznej warto zapewne powstrzymać się od przedwczesnych ruchów akumulacyjnych. Dajmy kursowi trwale zbudować lokalne dno. Choć zapewne nie ma tam pewnie wielkiej przestrzeni do pogłębienia skali drastycznej przeceny. Być może nadchodzi atrakcyjny czas na kupno LEAPS-ów (ang. Long Term Equity AnticiPation Securities) – opcji typu long call. Najlepiej z datą wygaśnięcia przypadającą 19 stycznia 2024 roku i ceną wykonania zbliżoną do kursu na rynku kasowym. Na środowym zamknięciu kosztowały one około 53 USD.

Zobacz podobne analizy:



Dodaj komentarz Anuluj pisanie

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czas minął. Proszę odśwież CAPTCHA.

Aby przedłużyć lub wykupić abonament musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, skorzystaj z darmowej rejestracji, która zajmuje dosłownie chwilę.

ZALOGUJ SIĘ ZAREJESTRUJ SIĘ
ANULUJ
test
OK