Kalendarz wydarzeń giełdowych
Kalendarz tworzycie sami. Możecie dodawać samodzielnie wszelkiego rodzaju wydarzenia / spotkania o tematyce giełdowej / forexowej. Wszystkie wydarzenia giełdowe w jednym miejscu.
Styczeń 2021
  • P
  • W
  • Ś
  • C
  • P
  • S
  • N
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31
Dodaj wydarzenie
Dodaj wydarzenie +

IRR Quarterly cz. I podsumowanie

Szczepionki nadziei

Nadzieje związane z wpływem szczepionek koronawirusowych na tempo i głębię ożywienia gospodarczego spowodowały, że inwestorzy w czwartym kwartale 2020 roku rzucili się do zakupów aktywów uznawanych za bardziej ryzykowne. Najbardziej na tym zjawisku skorzystały m. in. kryptowaluty, akcje, towary, a także dług korporacyjny, zwłaszcza wysokiego oprocentowania. Wszystko to odbywało się w otoczeniu słabnącego kolejny kwartał z rzędu dolara, na czym najwięcej zyskały waluty rynków wschodzących – takie wnioski płyną z raportu IRR Quarterly.

Największy ciężar gatunkowy dla rynków finansowych w czwartym kwartale miały informacje z koncernów biotechnologicznych. Przełomowy okazał się listopad. Najpierw rynki zelektryzowała informacja, że amerykańsko-niemieckie konsorcjum Pfizer/BioNTech zakończyło sukcesem badania nad szczepionką na koronawirusa na bazie technologii mRNA, a następnie, kilka tygodni później identycznym wynikiem pochwaliła się amerykańska Moderna. W obu przypadkach skuteczność szczepionki przekraczała 90 proc., co jest rzadko spotykanym rezultatem. W końcu pozytywnymi wynikami swojej szczepionki pochwaliło się także konsorcjum Oxford/Astra Zeneca.

Komercyjne wdrożenie szczepionek potrwa, mimo że w niektórych krajach (w tym w Polsce) rozpoczęto proces immunizacji. Większość z nich znajduje się w pionierskiej fazie, gdyż liczba zaszczepionych nie przekraczała 1 proc. na koniec grudnia – przodował Izrael ze wskaźnikiem blisko 12 proc. zaszczepionych i Bahrajn (3,5 proc.).

Zaszczepienie znaczącej części populacji doprowadzi do odciążenia wielu niewydolnych lub na skraju wydolności systemów ochrony zdrowia, które zmagają się z kolejną falą zakażeń.

Do tego potrzeba zbudowania świadomości społecznej, gdyż do głosu dochodzą zwolennicy nurtu antyszczepionkowego, który nie ma nic wspólnego z medycyną opartą na faktach (evidence based medicine).

Poza tym cały proces będzie rozciągnięty w czasie, gdyż niezbędna jest jego właściwa organizacja (dostawa do punktów szczepień, zapewnienie odpowiednich warunków przechowywania, rejestracja i zarządzanie pacjentami).

Głównym jednak problemem jest niedobór podaży szczepionek. W scenariuszu bazowym można przyjąć, że dopiero na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2021 roku podaż będzie wystarczająca do zaspokojenia popytu.

Przekłada się to na kilkufazowy model szczepień. W Polsce w pierwszej kolejności zastrzyki dostaną pracownicy służby zdrowia, następnie służby mundurowe i seniorzy, a później młodsze osoby z chorobami współistniejącymi i których praca wymaga częstych kontaktów społecznych. W ostatnim etapie szczepienie obejmie wszystkich zainteresowanych.

Jest to model zbliżony do amerykańskiego (US National Association of Medicine Covid Vaccination Tiering System). Główna różnica polega na tym, że Amerykanie zróżnicowali proces szczepień ze względu na gęstość zaludnienia – w fazie Ib szczepieni będą seniorzy powyżej 65 roku życia z aglomeracji o dużym zagęszczeniu ludności, a dopiero w fazie II będą mogli uczestniczyć seniorzy z miejsc o niskim zaludnieniu.

Jako pierwsza poziom zaszczepienia połowy populacji (biorąc pod uwagę duże regiony gospodarcze) – być może pod koniec marca – osiągnie Wielka Brytania. Miesiąc później dołączą do niej Stany Zjednoczone i Kanada, a w maju Unia Europejska, Japonia i Australia.

RYZYKOWNE AKTYWA W CENIE

Wynalezienie szczepionek jest krokiem milowym w opanowywaniu trwającej rok pandemii, stąd nie dziwi optymistyczna reakcja inwestorów na doniesienia medialne o tym fakcie. W reakcji na informacje zyskiwały aktywa uchodzące za bardziej ryzykowne – kryptowaluty, akcje, towary, dług korporacyjny i waluty emerging markets.

Bezdyskusyjnym liderem czwartego kwartału były kryptowaluty – IRR CryptoIndex, indeks w skład którego wchodzi osiem kryptowalut o najdłuższym stażu notowań, poszedł w górę o prawie 85 proc., do czego przyczynił się m. in. niespełna 170 proc. wzrost kursu bitcoina.

Hossa na tej kryptowalucie zwiększyła zainteresowanie nowych inwestorów. Wiele funduszy z powodów ograniczeń statutowych nie może lokować kapitału bezpośrednio w kryptowalutach na rynku spot. Stąd, według danych CME w czwartym kwartale potężnie – prawie pięciokrotnie – wzrosła liczba pozycji otwartych na kontraktach futures.

Inwencja twórcza zarządzających doprowadziła również do pośredniego inwestowania w aktywa związane z bitcoinem. Przykładem akcje spółki MicroStrategy (MSTR), która choć specjalizuje się w dostarczaniu rozwiązań software’owych, to jako surogat gotówki posiada na bilansie bitcoina. Spółka ma ok. 70 tys. bitcoinów wartych ok. 2 mld USD. W sierpniu zadeklarowała, że zamierza wciąż lokować wypracowywane nadwyżki pieniężne skupując bitcoina i hossa na tej kryptowalucie w ostatnim czasie w sporej części tłumaczy wzrost kursu akcji MSTR w czwartym kwartale z ok. 150 USD do ok. 390 USD.

Wśród inwestycji alternatywnych pokaźne dodatnie stopy zwrotu wygenerowały również uprawnienia do emisji dwutlenku węgla (prawie 26 proc.) i diamenty (ponad 9 proc.).

Zwyżki odnotowały również indeksy rynków akcji – najbardziej rozpoznawalny na świecie S&P 500 wzrósł o niecałe 12 proc. Palmę pierwszeństwa przejęły przy tym rynki wschodzące. MSCI Emerging Markets poszedł w górę o ponad 19 proc., a dla porównania indeks opisujący koniunkturę na rynkach rozwiniętych – MSCI World – zyskał niemal 14 proc. Polski indeks z rodziny MSCI zwyżkował o przeszło 16 proc.

Kolejny kwartał pod rząd słabł dolar amerykański – USD Dollar Index (DXY) zniżkował ponad 4 proc. Najpopularniejsza waluta rezerwowa świata najwięcej straciła wobec większości kluczowych jednostek monetarnych rynków wschodzących. Dolar spadł w dwucyfrowym tempie w stosunku do randa południowoafrykańskiego (ok. 12 proc.) i peso meksykańskiego (10 proc.). Skala zniżki była znacząco mniejsza wobec polskiego złotego (ok. 3 proc.).

Dobrze radziły sobie również waluty gospodarek, które korzystają z koniunktury w segmencie commodities – umocniły się m. in. dolary z Kanady, Australii i Nowej Zelandii, zyskała korona norweska i real brazylijski. DJ Commodity Index poszedł w górę o prawie 17 proc. Zwracała uwagę powszechność tendencji zwyżkowej – ceny wszystkich głównych towarów poszły w górę za wyjątkiem złota, którego notowania kdk nie zmieniły się. Najwięcej wzrosła cena kukurydzy (o prawie 29 proc.) i ropy naftowej odmiany Brent (ok. 23 proc.).

Zróżnicowana koniunktura panowała na rynku długu. Rentowności benchmarkowego długu skarbowego na krótkim końcu niemal się nie zmieniły, choć po raz pierwszy w historii polskie dwulatki były notowane przy ujemnej (minimalnie) dochodowości. Podobnie działo się na długim końcu (10-letnie obligacje skarbowe), choć z tej tendencji wyłamał się dług amerykański, gdyż rentowność dziesięciolatek zwyżkowała o 23 pb kdk i zbliżyła się do granicy 1 proc.

S&P U.S. Treasury Bond Index stracił 0,7 proc. w czwartym kwartale. Polski TBSP.Index zakończył ostatni kwartał roku 0,7 proc. zwyżką, lecz w przeliczeniu na dolara zysk za sprawą różnic kursowych był jeszcze pokaźniejszy (4 proc.). Była to zbliżona stopa zwrotu do S&P International Sovereign ex-U.S. Bond Index (indeks długu skarbowego bez uwzględniania amerykańskich obligacji), który poszedł w górę o 4,8 proc.

O wiele solidniejszych zysków nie brakowało z kolei w segmencie długu korporacyjnego. Dług korporacyjny państw grupy G10 (S&P International Corporate Bond Index) zyskał 7,8 proc. Lepsze rezultaty osiągnęli inwestorzy w segmencie wysokiego oprocentowania w porównaniu z segmentem wyższej jakości ratingowej.

SZCZEPIONKA ŚWIATEŁKIEM W TUNELU

Dominuje pogląd, że szczepionka jest game changerem, który zmienia optykę perspektyw globalnego wzrostu gospodarczego. OECD w raporcie z 1 grudnia stwierdziło, że po raz pierwszy od wybuchu pandemii, pojawiła się nadzieja na lepszą przyszłość.

Na wieści o jej wynalezieniu wiele ośrodków analitycznych dokonało niewielkich (rzędu dziesiętnych procenta) korekt PKB w górę na najbliższe kwartały. Przykładem jest Oxford Economics, które skorygowało w połowie grudnia wzrost globalnego PKB w 2021 roku z 4,9 proc. do 5,2 proc. (podobnie zachowały się m. in. OECD, Fitch Ratings).

Nadzieje związane ze szczepionką nie zmieniają jedna faktu, że przez świat przetacza się kolejna fala pandemii. U schyłku trzeciego kwartału liczba zakażonych według danych worldometers.info wyniosła ok. 35 mln osób, a liczba zgonów, będących wynikiem Covid-19 przekroczyła 1 mln. Na koniec grudnia obie zmienne wyniosły odpowiednio: ok. 84 mln i ok. 1,8 mln.

Bloomberg przygotowuje w interwałach miesięcznych syntetyczny wskaźnik – Bloomberg Resilience Score, którego zadaniem jest opisanie, które z 53 państw ujętych w zestawieniu najlepiej sobie radzi z pandemią.

Z ostatniego raportu datowanego na 22 grudnia w gronie liderów znajdują się przede wszystkim państwa z regionu APAC (Azja i Pacyfik) – w czołowej dziesiątce jest siedem krajów z tego regionu: Nowa Zelandia, Tajwan, Australia, Singapur, Japonia, Korea Płd. i Chiny. Czołówkę uzupełniają nordyccy przedstawiciele Europy – Norwegia, Finlandia i Dania. Polska została sklasyfikowana przez Bloomberga pod koniec stawki – na pozycji 47.   

Jako czynnik ryzyka w kontekście opanowania epidemii można uznać nową mutację koronawirusa, która została zidentyfikowana pod koniec czwartego kwartału na terenie Wielkiej Brytanii – została ona nazwana roboczo VUI 202012/01. Według doniesień naukowców jest ona bardziej zaraźliwa niż dominująca odmiana koronawirusa.

WYBORY PREZYDENCKIE W USA

W listopadowych wyborach prezydenckich w USA zwyciężył Joe Biden, kandydat Demokratów (306 głosów wobec 232 głosów dla Donalda Trumpa). Po wyborach uzupełniających do Izby Reprezentantów większość uzyskało również stronnictwo prezydenta-elekta.

Mimo to proces związany z wyłanianiem obozu rządzącego nie dobiegł końca. Do pełni decyzyjności brakuje jeszcze rozstrzygnięcia w przypadku Senatu. Dogrywka o dwa wakujące miejsca musi się odbyć w stanie Georgia. Zakończy się ona 5 stycznia. Na razie rozkład sił w izbie senackiej wypada na korzyść Republikanów (50:48).

W razie triumfu obu kandydatów Partii Demokratycznej przeważyłby głos Kamali Harris, nowej wiceprezydentki i jednocześnie przewodniczącej Senatu, co mogłoby być dla niej trampoliną, by za kilka lat została pierwszą kobietą piastującą stanowisko prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Sondaże opinii publicznej na koniec grudnia wskazywały na minimalne różnice (poniżej 1 proc.) pomiędzy kandydatami obu partii w Georgii.

Wynik z Georgii jest bardzo ważny dla Demokratów, gdyż zwycięstwo oznaczałoby przejęcie pełni władzy – wszystkie trzy ośrodki decyzyjne (prezydent, Izba Reprezentantów i Senat) byłyby w ich rękach. To fundamentalnie uprościłoby proces sprawowania władzy, w tym wdrażania reform wymagających legislacji parlamentarnej. Niepotrzebne byłoby szukanie kompromisu z Republikanami.

Przedsmakiem tego, co może się stać w razie utrzymania podziału władzy między obie partie, było wydłużone w czasie przyjęcie pakietu stymulacyjnego dla gospodarki. Ostatecznie po długich negocjacjach pod koniec grudnia został przyjęty kolejny program warty 900 mld USD.

W razie pełnego zwycięstwa Demokratów wzrosną apetyty na kolejne działania stymulacyjne. Zdaniem Toma Essaye, autora Sevens Report, oznaczałoby to również krótkoterminowo słabsze niż rynek zachowanie akcji spółek technologicznych przy jednoczesnym lepszym niż rynek zachowaniu spółek cyklicznych, typu value oraz spadku rentowności długu korporacyjnego.

RELACJE Z CHINAMI

Poza dość powszechnie znanymi pomysłami administracji Bidena (m. in. reformy podatkowe, służby zdrowia, polityka energetyczna) inwestorzy zastanawiają się, jak dalej będzie prowadzona polityka wobec Chin. Ich uwagę zwiększył fakt, że ustępujący prezydent Trump wydał w listopadzie rozporządzenie wykonawcze, zakazujące inwestycji w 31 spółek z Państwa Środka, które są powiązane z chińską armią.

Jakby tego było mało, to w grudniu urzędujący prezydent Trump podpisał regulację (Holding Foreign Companies Accountable Act), która zmusza zagraniczne spółki notowane na amerykańskich giełdach stosowanie tamtejszych standardów audytowych. W razie nie podporządkowania się nowym wymogom mogą one zostać delistowane z rynku, przy czym mają 3 lata na dostosowanie się do nowych zasad. Instytucją, która ma weryfikować zgodność jest PCAOB. PCAOB została powołana do życia przez amerykański Kongres i zajmuje się przeglądami audytów spółek publicznych.

W powszechnej opinii ustawa jest ukierunkowana na spółki z Chin, które niejednokrotnie do tej pory odmawiały ujawniania pewnych informacji, tłumacząc, że nie są one wymagane przez prawo państwa pochodzenia. Na giełdach w USA jest notowanych ponad 200 chińskich firm o łącznej kapitalizacji przeszło 2 bln USD.

Latem z notowań na Nasdaq zostały usunięte akcje Luckin, chińskiego odpowiednika Starbucksa, po tym, gdy wydało się, że władze spółki m. in. zawyżyły w księgach rachunkowych sprzedaż o 300 mln USD.

Brendan Ahern, szef inwestycji KraneShares, specjalizującej się w tworzeniu ETF-ów na akcje chińskie (prowadzi KWEB, trzeci największy ETF na świecie pod względem aktywów), sądzi, że choć krótkoterminowo regulacja będzie negatywnie wpływać na notowania, to w dłuższej perspektywie nie wydaje się, by miała ona zaszkodzić spółkom z Państwa Środka. Jedną z przyczyn jest fakt, że według jego szacunków przeważająca większość chińskich firm jest audytowana przez jedną z firm Wielkiej Czwórki (PWC, Deloitte, Ernst & Young i KPMG).

Paul Gillis, profesor z dziedziny rachunkowości z Guanghua School of Management Uniwersytetu w Pekinie jest zdania, że nie zmaterializuje się groźba usunięcia chińskich spółek z amerykańskich giełd. Wskazuje na wolę porozumienia chińskich władz, które dwukrotnie – w kwietniu i sierpniu – zaproponowały PCAOB propozycję rozwiązania sprawy. Uważa, że władze chińskie zgodzą się na ustępstwa i PCAOB będzie mogła weryfikować audyty tamtejszych firm. Czasu na wypracowanie kompromisu jest dużo, biorąc pod uwagę trzyletni okres dostosowawczy.

O ile oczekiwania inwestorów związane z relacjami amerykańsko-chińskimi wydają się zmierzać ku stanowisku, że administracja Joe Bidena okaże się mniej konfrontacyjna niż Donalda Trumpa, o tyle ich niepokój budzą negatywne informacje dotyczące konglomeratu handlowo-finansowego, skupionego wokół przedsiębiorcy Jacka Ma – Alibaba Group i Ant Financial (Alibaba ma 33 proc. akcji Ant Financial), które pojawiły się u schyłku roku.

Najpierw chińscy regulatorzy wstrzymali listopadowe IPO Ant Financial o wartości 37 mld USD w związku ze zmianami regulacyjnymi. Byłaby to największa oferta publiczna w historii rynków kapitałowych, której rozmiar przewyższał dotychczasową olbrzymią plasację akcji Saudi Aramco (ponad 29 mld USD). Jednocześnie byłoby to największe IPO spółki z giełdy w Hongkongu, zdecydowanie przewyższające rekordową ofertę Nongfu Spring.

W grudniu bank centralny PBoC wezwał spółkę do sformułowania planu naprawczego, gdyż jego zdaniem firma nie działa zgodnie z prawem. Kolejnym ciosem dla imperium biznesowego Jacka Ma była informacja, ze organy regulacyjne będą badać Alibabę pod kątem podejrzanych praktyk monopolistycznych.

Zobacz podobne analizy:



Dodaj komentarz Anuluj pisanie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas minął. Proszę odśwież CAPTCHA.

Aby przedłużyć lub wykupić abonament musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, skorzystaj z darmowej rejestracji, która zajmuje dosłownie chwilę.

ZALOGUJ SIĘ ZAREJESTRUJ SIĘ
ANULUJ
test
OK