Kalendarz wydarzeń giełdowych
Kalendarz tworzycie sami. Możecie dodawać samodzielnie wszelkiego rodzaju wydarzenia / spotkania o tematyce giełdowej / forexowej. Wszystkie wydarzenia giełdowe w jednym miejscu.
Styczeń 2021
  • P
  • W
  • Ś
  • C
  • P
  • S
  • N
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31
Dodaj wydarzenie
Dodaj wydarzenie +

IRR Quarterly cz. 2: Rynki akcji kontynuowały spektakularną hossę

Napływy kapitału na rynki akcji w związku z poprawą nastrojów wywołaną informacjami o szczepionkach spowodowały, że inwestorzy cieszyli się kontynuacją hossy, zapoczątkowanej w marcu 2020 roku. Wzrosty indeksów były powszechne i objęły niemal cały świat. Amerykańskie S&P 500 i Nasdaq Composite ustanowiły w czwartym kwartale rekordy wszech czasów. Wyróżniały się zwłaszcza rynki wschodzące, którym sprzyjały dobre perspektywy wzrostu gospodarczego, tani dolar i koniunktura na rynku towarowym – w efekcie MSCI Emerging Markets odnotował niemal 20 proc. zwyżkę. Oczekiwania analityków są optymistyczne. Mediana poziomów docelowych na koniec 2021 roku na bazie prognoz banków inwestycyjnych dla S&P 500 wynosi ponad 4 tys. pkt – takie wnioski płyną z raportu IRR Quarterly. 

Indeksy akcji na świecie co do zasady zapewniły inwestorom zyski. MSCI ACWI, opisujący koniunkturę na rynkach rozwiniętych i wschodzących, zakończył czwarty kwartał ponad 14 proc. zwyżką. Wyraźnie wyższe stopy zwrotu przyniosły rynki wschodzące – MSCI Emerging Markets poszedł w górę o ponad 19 proc., a jego odpowiednik dla rynków rozwiniętych – MSCI World wzrósł o ponad 13 proc. Czwarty kwartał był najlepszy od przeszło dekady dla rynków wschodzących, na co złożył się korzystny splot wysokich oczekiwań co do ożywienia gospodarczego, słabnącego dolara i poprawy koniunktury na rynkach surowcowych, co sprzyjało państwom eksporterom netto. Najsłabiej radziły sobie najmniej popularne rynki peryferyjne – MSCI Frontier Markets zwyżkował o prawie 11 proc.

O sile trendu przekonuje powszechność wzrostów – na 72 rynki należące do całego uniwersum indeksów gospodarek rozwiniętych, wschodzących i peryferyjnych z rodziny MSCI jedynie w 3 przypadkach czwarty kwartał zamknął się stratą. Dotyczyło to Egiptu (przedstawiciel emerging markets), a także Jordanii i Kuwejtu (przedstawiciele frontier markets). To oznacza, że ostatni kwartał był najlepszy w skali całego 2020 roku pod względem szerokości trendu. Dodatkowo uwagę inwestorów przyciągał fakt, że wiele indeksów, z amerykańskimi S&P 500 i Nasdaq Composite na czele, ustanowiły rekordy notowań.

Wśród rynków rozwiniętych najwyższe stopy zwrotu charakteryzowały m. in. Austrię (ok. 46 proc.), Hiszpanię (ok. 27 proc.) i Australię (ok. 23 proc.). Szczebel niżej, w kategorii giełd wschodzących najlepiej zachowały się Kolumbia (ok. 48 proc.), Węgry (ok. 39 proc.) i Korea Płd. (ok. 37 proc.). W tej grupie zwracała uwagę koniunktura w regionie LATAM. Najmniej zyskowne było Chile (ok. 28 proc.), a reszta rynków regionu odnotowało 30-40 proc. wzrosty. Liderami wśród rynków peryferyjnych były Wybrzeże Kości Słoniowej (ok. 34 proc.), Nigeria (ok. 29 proc.) i Ukraina (ok. 23 proc.). Stopa zwrotu MSCI Poland wyniosła kdk ok. 16 proc. i nie wyróżniła się zasadniczo na tle benchmarków.

Zwyżki nie ominęły także rynków alternatywnych – najbardziej wyróżnił się kanadyjski S&P/TSX Venture Composite (+24 proc.). Schłodzenie koniunktury miało miejsce na polskim rynku alternatywnym. NC Index w walucie lokalnej zamknął kwartał 2,5 proc. stratą, choć w przeliczeniu na dolara odnotował minimalny (poniżej 1 proc.) zysk. Mimo to krajowy indeks segmentu alternatywnego zakończył jako jedyny w tej kategorii cały 2020 rok trzycyfrową stopą zwrotu (+112 proc. w USD).


SPÓŁKI TYPU VALUE PRZYCIĄGAJĄ INWESTORÓW

Wynalezienie szczepionek przeciw koronawirusowi zrodziło nadzieję, że epidemia zostanie szybciej opanowana, a gospodarka światowa podąży w kierunku normalności. W obliczu takich oczekiwań dobrze zachowywały się akcje spółek typu value (tzw. inwestowanie w wartość – spółki o niskich wskaźnikach cena do wartości księgowej).

W wypowiedziach analityków pojawiło się nawet sformułowanie o trendzie rotacji alokacji ze spółek wzrostowych (tzw. inwestowanie we wzrost) na spółki typu value. Rzeczywiście, analizując stopy zwrotu dla amerykańskiego S&P 500 i europejskiego STOXX 600 widać, że styl inwestycji w wartość dał najlepsze rezultaty w czwartym kwartale – odpowiednio prawie 35 proc. (w USD) i prawie 32 proc. (w EUR). Inwestowanie w wartość okazało się przy tym wyraźniej bardziej zyskowne w tym okresie od inwestowania we wzrost. Styl growth przyniósł w ostatnim kwartale 2020 roku dla S&P 500 ok. 19 proc., zaś dla jego europejskiego odpowiednika 14 proc. Nie zmienia to jednak faktu, że w skali całego roku inwestowanie we wzrost zapewniło o wiele lepsze rezultaty.

Pożywką dla oczekiwań co do zmiany alokacji mogą być historyczne wyceny wskaźnikowe. Według obliczeń brytyjskiego Schroders spółki typu value dla indeksu MSCI ACWI są notowane na bazie wskaźników P/E, P/BV i P/DY z największym dyskontem wobec spółek typu growth od przeszło 20 lat (ponad 60 proc. w stosunku do wieloletniej średniej) – poziom dyskonta jest o wiele wyższy niż podczas bessy dot-comów na przełomie XX i XXI wieku oraz Światowego Kryzysu Finansowego z lat 2007-2008.

Hossa ostatnich lat zdaje się wchodzić w bardzo zaawansowaną fazę, co może niektórych inwestorów skłaniać do poszukiwania akcji z sektorów, które nie dały tak wiele zarobić jak przykładowo spółki technologiczne, kanabisowe czy zielonej energii. Wynalezienie szczepionek daje nadzieję, że wiele ze spółek typu value poprawi swoje wyniki finansowe.

W czwartym kwartale w ujęciu sektorowym najwięcej zyskali przedstawiciele branż, które mocno ucierpiały z powodu pandemii i/lub polityki niskich stóp procentowych. W tym gronie znalazły się firmy motoryzacyjne (+19 proc.) oraz banki (+10 proc.).

Nicolas Rabener, dyrektor zarządzający Factor Research, zwrócił uwagę, że strategia long-short na bazie wskaźnika P/BV (kupno akcji o niskich wskaźnikach cena do wartości księgowej przy równoczesnej krótkiej sprzedaży akcji o wysokich wskaźnikach) nie zdawała egzaminu w ostatnich latach.

Jego zdaniem zainteresowanie inwestowaniem w wartość przybiera na sile, kiedy dawcy kapitału są przekonani co do dobrych perspektyw rynkowych, w tym związanych ze wzrostem gospodarczym, gdyż wówczas spada poziom ryzyka.

Rabener przeanalizował jak zachowała się strategia long-short na bazie wskaźnika P/BV w porównaniu z krzywą rentowności amerykańskiego długu skarbowego (miarą była różnica pomiędzy dochodowością obligacji z długiego końca krzywej z dochodowością obligacji z krótkiego końca krzywej). Według niego niższe oczekiwane tempo wzrostu gospodarczego może wyjaśniać spadające rentowności długu skarbowego i przyciągać inwestorów do spółek typu value. Od 2010 roku widoczna była istotna korelacja, która polegała na tym, że wzrostowi dochodowości obligacji towarzyszyły zyski ze strategii long-short dla firm typu value.

Wydaje się, że powszechny odwrót od spółek wzrostowych jest przesadzony. Owszem poprawa nastrojów inwestorów co do perspektyw ożywienia gospodarczego skłania ku temu, żeby interesować się firmami, których ceny najbardziej ucierpiały na pandemii koronawirusa (głównie przedstawiciele tzw. starej ekonomii), gdyż wzrost aktywności odbuduje popyt na ich produkty i usługi.

Jedyną kategorią spółek wzrostowych, która mogłaby poważnie odczuć zmianę preferencji inwestycyjnych, są firmy, których wyłącznym motorem poprawy wyników finansowych była izolacja spowodowana koronawirusem i to też pod warunkiem, że zachowania konsumentów i przedsiębiorców powrócą do stanu sprzed pandemii. Nie jest to takie oczywiste, gdyż wiele osób i podmiotów odkryło dobrodziejstwa korzystania z internetu. Jeżeli spółki miały bardziej zdywersyfikowany model biznesowy, to opanowanie epidemii nie doprowadzi raczej do drastycznego uszczerbku w sprzedaży.

Zakładając w scenariuszu bazowym, że świat w końcu opanuje epidemię, sporą niewiadomą są również zachowania społeczne w szerszym kontekście. Na rynek napływają informacje o zwiększaniu oszczędności przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa. Do momentu, kiedy nie ustąpi trwale niepewność co do epidemii i perspektyw na rynku pracy, może okazać się, że uwolniony, odłożony z powodu faktycznych i formalnych lockdownów, impuls popytu konsumpcyjno-inwestycyjnego będzie słabszy niż zakłada konsensus.


HOSSA MA SIĘ W NAJLEPSZE

Póki co hossa na rynkach akcji ma się w najlepsze. Hurraoptymizm, jaki zapanował wśród inwestorów nakazuje niektórym analityków przyjąć ostrożne podejście.

Jednym z większych sceptyków co do kontynuacji kolejnej odsłony wzrostów na rynkach akcji, zapoczątkowanej w marcu 2020 roku jest Jeremy Grantham, współzałożyciel i strateg ds. inwestycji długoterminowych funduszu Grantham, Mayo, Van Otterloo (GMO). W jego opinii rynki akcji znajdują się w ostatniej fali zwyżkowej przed dużą przeceną, porównywalną z bessami 1929 roku i 2000 roku.

Obawy Granthama budzi szereg metryk – m. in. związanych z wycenami. Wskaźnik Buffeta, obrazujący relację kapitalizacji rynkowej akcji do PKB dawno przebił najwyższy historycznie odczyt z 2000 roku. Na rynku pierwotnym w USA miała miejsce rekordowa liczba IPO. W 2020 roku dokonano 480 IPO, podczas gdy w 2000 roku było 406 ofert. Kursy 150 amerykańskich firm o kapitalizacji ponad 250 mln USD potroiły swoje kursy w samym 2020 roku, co ponad trzykrotnie przewyższa ten parametr, jeżeli weźmie się pod uwagę każdy rok z poprzedniej dekady. Niespotykana jego zdaniem jest również aktywność inwestorów detalicznych w segmencie derywatów – wolumen transakcji opcjami typu call (dla transakcji poniżej 10 kontraktów) wzrósł ośmiokrotnie w porównaniu do 2019 roku. Niezrozumiałe dla Granthama jest również to, dlaczego rynek wycenia akcje Tesli przy kapitalizacji 600 mld USD, co przekłada się według jego obliczeń na wycenę jednego elektryka na 1,25 mln USD, podczas gdy biorąc pod uwagę kapitalizację dla General Motors, jedno auto koncernu jest wyceniane na 9 tys. USD.

Głos Granthama w dyskusji o przyszłej koniunkturze ginie jednak w porównaniu z konsensusem Wall Street. Poziomy docelowe dla S&P 500 wyznaczone przez analityków zakładają kontynuację hossy. Największym optymistą jest Dubravko Lakos-Bujas z JP Morgan, który sądzi że indeks zakończy 2021 rok na poziomie 4 400 pkt., największymi pesymistami są Tobias Levkovich z Citi i Savita Subramanian z Bank of America Merrill Lynch (3 800 pkt.). Mediana poziomu docelowego S&P 500 na koniec 2021 roku wynosi 4 040 pkt.


LYNX
LYNX

Zobacz podobne analizy:



1 Odpowiedź

  1. Błażej Błażej pisze:

    Z ciekawostek nt. Tesli: ‚Big Short’ investor Michael Burry predicts Tesla stock will collapse like the housing bubble: ‚Enjoy it while it lasts’ @ businessinsider
    Kurs Tesli wzrósł tylko od początku roku ponad 21%, natomiast r/r wzrost wynosi ponad 718%.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas minął. Proszę odśwież CAPTCHA.

Aby przedłużyć lub wykupić abonament musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, skorzystaj z darmowej rejestracji, która zajmuje dosłownie chwilę.

ZALOGUJ SIĘ ZAREJESTRUJ SIĘ
ANULUJ
test
OK