Jestem ciekaw Waszego podejścia do tematu dywersyfikacji. Czy waszym dywersyfikacja portfela inwestycyjnego pozwala ograniczyć ryzyko? Czy ryzyko można oszacować? Jeśli tak, to czy da się nim zarządzać i ograniczyć je do z góry znanego akceptowalnego poziomu?
Warren Buffet uważany przez wielu za jednego, o ile nie najwybitniejszego inwestora giełdowego, powiedział kiedyś odnośnie dywersyfikacji:
Warren Buffet
Dywersyfikacja jest ochronną przed ignorancją. Ma ona niewielki sens dla tych, co nie wiedzą, co czynią
Jest to dość ciekawy cytat w kontekście aktualnego składu portfela spółki Berkshire Hathaway w którym aktualnie jest ponad 40 spółek. Jak to ma się więc do nieprzychylności Buffeta odnośnie dywersyfikacji? Co wyrocznia z Omaha miał na myśli?
Trzeba zwrócić uwagę, że na początku istnienia Berkshire był mocno skoncentrowany oparty na kilku dużych spółkach.
Obecnie wśród ponad 40-stu spółek prawie 90% portfela stanowi 15 dużych spółek. Tak naprawdę Warren Buffett stosuje dywersyfikację, tylko w bardziej ograniczonym stopniu niż, powiedzmy, tradycyjne fundusze inwestycyjne.
Jak więc dywersyfikacja portfela inwestycyjnego wpływa na ograniczenie ryzyka?
O wpływie dywersyfikacji na ograniczenia ryzyka badania i prace prowadzili Burton G. Malkiel, autor książki “A random walk down Wall Street” oraz Harry Markowitz z Uniwersytetu w Chicago, twórca Modern portfolio theory, który w 1990 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii za rozwój teorii portfelowych.
Badania Malkiel i Markowitz dotyczą głównie rynku amerykańskiego – poniżej wykres obrazujący uzyskane przez nich dane – ukazujący, że stosując dywersyfikację geograficzną ograniczamy ryzyko o dodatkowe 10%, a optymalna liczba spółek w portfelu to 30-40 podmiotów.

Wspomniani wyżej autorzy zauważyli, że przy inwestowaniu w akcje mamy do czynienia z dwoma różnymi rodzajami ryzyka.
Pierwsze z nich to ryzyka systemowe, które występuje bez względu na charakter posiadanych akcji . Np. w przypadku wybuchu trzeciej wojny światowej mówimy o ryzyku które możliwe, że dotknie wszystkich akcji na giełdzie. Wojna jest oczywiście skrajnym przypadkiem, ale jako ryzyka systemowe można zaliczyć stopy procentowe, wyższe podatki, sankcje i taryfy na produkty czy usługi danego kraju. Od ryzyk systemowych nie można uciec poprzez dywersyfikację w ramach aktywów tej samej klasy – mówimy teraz o akcjach.
Ryzyka niesystemowe – to ryzyka związane wyłącznie z akcjami jednej konkretnej firmy. Mówimy tutaj np. o awarii linii produkcyjnej, strajku związków zawodowych, bankructwie głównego dostawcy itp., czyli o wydarzeniach, które wpływają na samą spółkę. Ryzyka te da się ograniczyć zgodnie z uzyskanymi powyższymi wynikami stosując odpowiednią dywersyfikację.

Moim zdaniem optymalna liczba pozycji w portfelu to 20-25 podmiotów. Jest to liczba która pozwala mi na pilnowanie i doglądanie moich pozycji – jak to wygląda u Was? Jaka jest wg. Was optymalna liczba spółek w portfelu? Jak staracie się szacować % udział danego podmiotu w portfelu?



U mnie optymalnie to 6, max 8. Przy większej ilości ciężko mi kontrolować wszystko. Aktualnie im większe ryzyko, tym mniejszy procent udziału. Jedna inwestycja max 25% portfela. Najbardziej ryzykowne max 5%.
Tak, trzeba też znaleźć granicę ile spółek można samodzielnie kontrolować. Bo jeżeli nie jesteśmy w stanie kontrolować już x spółek, to oczywiście ten stan jest bardziej ryzykowny, niż zbyt mała dywersyfikacja portfela (ryzyka wymienione w artykule).