Niemal wszystkie klasy aktywów były zyskowne w okresie czerwiec-wrzesień, choć nie były one tak pokaźne jak kwartał wcześniej. Pod kreską znalazły się dolar amerykański i diamenty. Powodów do zadowolenia nie mieli też posiadacze polskich akcji, co kontrastowało z niezłą koniunkturą w tym segmencie, jaka panowała na świecie. Najwięcej pozwoliły zarobić kryptowaluty i towary, nieco mniej akcje rynków rozwiniętych i wschodzących oraz dług, przede wszystkim korporacyjny.
We wrześniu pojawiła się fala wyprzedaży, zwłaszcza akcji technologicznych, a rynki finansowe funkcjonowały w obliczu drugiej fali zakażeń koronawirusem, która poddała w wątpliwość trwałość ożywienia gospodarczego po lockdownach z początku roku – wynika z raportu IRR Quarterly.

Trzeci kwartał nie był okresem tak dynamicznych wzrostów cen jak poprzedni. Na pierwszy plan wysunęły się kryptowaluty i towary. IRR Cryptoindex poszedł w górę o prawie 50 proc., a najbardziej rozpoznawalny w tym środowisku bitcoin wzrósł o ok. 18 proc. Dwucyfrowe zyski odnotowano na rynku towarowym, gdzie zwracała uwagę w szczególności kontynuacja hossy w segmencie srebra, którego cena zwyżkowała o ponad 26 proc.
Kilkuprocentowe zyski zapewniły akcje, przy czym tym razem nie było widać przewagi rynków rozwiniętych wobec wschodzących – MSCI Emerging Markets zwyżkował 8,7 proc. wobec 7,5 proc. dla MSCI Developed Markets. Maruderem w tym gronie była Polska – MSCI Poland stracił w okresie czerwiec-wrzesień 1,2 proc. (w USD).
Słabość polskiego rynku była widoczna także w dłuższym horyzoncie czasowym. W perspektywie ostatnich 12 miesięcy akcje polskie okazały się również relatywnie słabsze niż światowe – na koniec września różnica w stopie zwrotu wynosiła ok. 25 pp. wobec MSCI ACWI. Na wykresie, obrazującym zmiany indeksów w tym czasie, można zauważyć zjawisko, które polega na tym, że indeks polskich akcji silniej spada w okresie dekoniunktury (bessa luty-marzec) niż indeks globalny, a do tego w słabszym tempie odrabia falę zniżkową (hossa marzec-III kwartał).
Dla odmiany najwięcej w perspektywie ostatniego roku pozwoliło zarobić złoto, choć sam trzeci kwartał był umiarkowanie pozytywny (+5,3 proc.). Niemniej cena tego kruszcu kontynuowała świetną passę i urosła ósmy kwartał z rzędu. Dodatkowo 6 sierpnia złoto osiągnęło maksimum historyczne (ok. 2 070 USD).
Dobra koniunktura panowała zresztą na całym rynku towarowym. Dow Jones Commodity Index poszedł w górę o 11,6 proc., a o szerokości tendencji przekonuje to, że wszystkie piętnaście subrynków towarowych, analizowanych w opracowaniu, odnotowało wzrosty w trzecim kwartale – z tego siedem z nich (gaz ziemny, srebro, pszenica, kakao, nikiel, miedź, kukurydza) zwyżkowało w tempie dwucyfrowym. Najwięcej zyskał gaz ziemny (+44,3 proc.), przerywając w imponującym stylu, trwającą niemal nieprzerwanie od czwartego kwartału 2018 roku serię spadkową.
Umiarkowanie pomyślnie zakończyli trzeci kwartał inwestorzy na rynku długu. Minimalne, rzędu dziesiętnych procenta, zyski można było uzyskać w segmencie długu skarbowego. US Treasuries Bond Index zwyżkował o 0,1 proc., a krajowy TBSP.Index 0,6 proc. (w PLN). Różnice kursowe doprowadziły jednak do tego, że w dolarach polski indeks obligacji skarbowych zyskał 3 proc. Wyraźnie lepsze wyniki uzyskali inwestorzy w segmencie długu korporacyjnego (z reguły „niskie” kilka procent), przy czym najlepiej radziły sobie ceny długu niższej jakości niż wyższej jakości.
Na rynku walutowym trzeci kwartał stał pod znakiem dalszego osłabiania się dolara wobec zdecydowanej większości najważniejszych walut w rankingu BIS. US Dollar Index poszedł w dół o 3,6 proc., a kurs USD/PLN zniżkował o 2,4 proc. Dolar tylko w 3 przypadkach na 22 umocnił się – dotyczyło to liry tureckiej (+12,6 proc.), rubla rosyjskiego (+8,8 proc.) i reala brazylijskiego (+3,4 proc.).
Straty, choć minimalne (-0,2 proc.), ponieśli inwestorzy w segmencie diamentów. Mimo to umknąć uwadze nie powinno to, że ten rynek od dłuższego czasu znajduje się w odwrocie – Zimnisky Global Rough Diamond Price Index, indeks obrazujący zmiany cen diamentów na świecie, dziewiąty kwartał z rzędu zniżkował. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wartość indeksu spadła o prawie 11 proc.
Koronawirus doprowadził do spadku popytu na diamenty. Tradycyjni konsumenci, na przykład z Indii, zawodzą od dłuższego czasu. Dystansowanie się społeczne, powiązane z ograniczeniem organizacji uroczystości ślubnych, również nie sprzyja popytowi. Diamenty używane w biżuterii ślubnej odpowiadają za 33-40 proc. całości popytu. Producenci diamentów w odpowiedzi na ten trend ograniczają budżety marketingowe, które obecnie są o połowę niższe niż 25 lat temu.
KORONAWIRUS WCIĄŻ STRASZY
Ceny większości indeksów akcji są poniżej lokalnego szczytu S&P 500 ze schyłku lutego, po którym nastąpiła bessa koronawirusowa. Dotyczy to m. in. Polski, podobnie jak wielu rynków, w tym wschodzących.

„Głównym czynnikiem wpływającym na ten stan rzeczy wydaje się postępowanie rządów w związku z koronawirusem i tym, jak wpłynął on na sferę realną oraz oczekiwania korporacji i gospodarstw domowych. Z przygotowanego przez nas zestawienia wynika, że powyżej szczytu na rynku akcji z lutego było na koniec trzeciego kwartału jedynie kilka państw. Ich wspólnym mianownikiem było to, że lepiej poradziły sobie z pierwszą falą zakażeń niż całość zbiorowości. Należały do nich m. in. Chiny, Tajwan, Dania, Japonia, Korea Płd., Nowa Zelandia, Szwecja i Finlandia” – podano w raporcie IRR Quarterly.
Od miesięcy w różnych gremiach, w tym naukowych, pojawiały się obawy, że w drugiej połowie 2020 roku dojdzie do kolejnej odsłony wzrostu zakażeń koronawirusem na świecie. Wygląda na to, że zmaterializowały się one w pełni w trzecim kwartale, gdyż według danych worldometers.info liczba nowych zakażeń globalnie zwiększyła się z ok. 176 tys. dziennie na koniec czerwca do ok. 312 tys. na koniec września.
W Polsce sytuacja wydawała się w miarę stabilna, ponieważ do końca lipca nowe zakażenia nie przekraczały z reguły 500 przypadków, lecz sierpień, a zwłaszcza wrzesień doprowadziły do wzrostu skali epidemii. Pod koniec trzeciego kwartału liczba zakażeń znalazła się na wyraźnej trajektorii wznoszącej i przekroczyła 2 tysiące przypadków dziennie.
Rynki wschodzące stały się epicentrum pandemii. Od początku czerwca systematycznie zwiększa się ich udział w liczbie wszystkich przypadków zakażeń na świecie.
Starsza ekonomistka AXA Investment Management ds. rynków wschodzących Irina Topa-Serry policzyła, że od początku czerwca do drugiej połowy września wskaźnik zakażeń w gospodarkach rozwiniętych do zakażeń w gospodarkach wschodzących spadł z 1,3 raza do 0,6 raza, a skorygowany o populację jeszcze istotniej – z 8,1 raza do 3,5 raza. Największa w tym zasługa państw z regionu LATAM i niektórych azjatyckich (np. Indie).
„Koronawirus jeszcze długo nie zniknie z nagłówków mediów. Choć na świecie prowadzi się prace badawcze nad ponad 150 szczepionkami na koronawirusa i ponad 250 terapiami na COVID-19, to droga do opanowania epidemii wydaje się daleka. Za chwilę wyzwaniem dla służb medycznych z krajów o umiarkowanym klimacie stanie się sezonowa epidemia grypy, której objawy będą często mylone z symptomami koronawirusowymi, co doprowadzi do testu wydolności systemów ochrony zdrowia o wiele poważniejszego niż na początku roku” – zauważyli autorzy IRR Quarterly.
„W tym kontekście do ciekawych wniosków prowadzą statystyki koronawirusowe. Pokazują, jak poszczególne kraje radzą sobie z pandemią. Naszą uwagę szczególnie zwraca liczba testów na milion populacji. Niska liczba przeprowadzanych testów poddaje w wątpliwość prawdziwość kluczowego parametru epidemiologicznego, czyli przypadków zakażeń. Działania diagnostyczne przekładają się na niższe koszty społeczno-gospodarcze. Przyjmując za absolutne minimum 150-200 tys. testów na milion ludzi (mediana dla indeksu MSCI ACWI wynosi ok. 164 tys.), można zidentyfikować państwa, które wyróżniają się w skali globalnej. Dobrze pod tym względem wyglądają Dania, Izrael, Stany Zjednoczone, Rosja i Hiszpania. Najlepiej zaś, Luksemburg czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie dokonano ponad miliona testów na milion populacji” – dodali.

Analitycy Goldman Sachs dokonali symulacji, jak będą zachowywać się poszczególne klasy aktywów w dwóch scenariuszach – wynalezienia szczepionki na koronawirusa w IV kwartale 2020 roku (wczesna szczepionka) i wynalezienia jej pod koniec 2021 roku (późna szczepionka).
W optymistycznym scenariuszu (wczesna szczepionka) szczepionka przyczyniłaby się do wzrostów na rynku akcji (S&P 500 powyżej 3 700 pkt.), osłabienia się dolara wobec euro (EUR/USD 1,19) i wzrostu rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych (do 0,97 proc.).
W pesymistycznym scenariuszu (późna szczepionka) akcje spadają (S&P 500 do ok. 3 000 pkt.), dolar umacnia się wobec euro (EUR/USD 1,15), a dochodowość długu skarbowego w USA zniżkuje do 0,46 proc. Szczegóły projekcji zostaną przedstawione w kolejnych materiałach na temat poszczególnych klas aktywów w ramach omówienia raportu IRR Quarterly.
„Sądzimy, że scenariusz optymistyczny przygotowany przez Goldman Sachs ma znikome szanse. Bliższy nam jest scenariusz gdzieś pomiędzy optymistycznym i pesymistycznym. Spodziewamy się, że gdyby doszło do wynalezienia szczepionki, to jej komercjalizacja mogłaby nastąpić w II kwartale 2021 roku, raczej pod jego koniec niż na początku” – przewidują twórcy IRR Quarterly.
WYBORY W USA ZA PASEM
W czwartym kwartale prawdopodobnie najważniejszym wydarzeniem dla rynków finansowych będą wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, które są zaplanowane na 3 listopada. Epidemia koronawirusa spowodowała, że znaczna część wyborców zdecyduje się na oddanie głosu w formule korespondencyjnej, co zdaniem niektórych komentatorów rodzi ryzyko powstania nieprawidłowości.
Sondaże są jednomyślne. Kandydat Demokratów Joe Biden ma wyraźną przewagę nad urzędującym prezydentem Donaldem Trumpem. Do tego jego przewaga nad kandydatem Partii Republikańskiej utrzymuje się na zbliżonym poziomie od dłuższego czasu. Z sondaży przeprowadzonych 30 września wynika, że zdecydowanie więcej wyborców zamierza głosować na Joe Bidena (dane nie sumują się do 100, gdyż badania uwzględniają również niezdecydowanych): CNBC/Change Research (Biden-Trump 54:41), Economist/YouGov (50:42) i USC Dornsife (51:43).
Nieco inaczej wyglądają rezultaty sondaży dla wyborów do obu izb parlamentu – Izby Reprezentantów i Senatu, które odbędą się tego samego dnia co prezydenckie. Według PredictIt ok. 80 proc. ankietowanych spodziewa się uzyskania większości przez Demokratów w wyborach do Senatu, zaś ok. 50 proc. do Izby Reprezentantów.
„Sondaże prezydenckie nie pozostawiają wiele pola do interpretacji. Różnice między rywalizującymi do fotela prezydenckiego nie są na granicy błędu statystycznego. Przewaga Bidena jest wyraźna, utrzymuje się od dłuższego czasu, a do tego jest o wiele większa niż w 2016 roku, gdy Hillary Clinton rywalizowała z Donaldem Trumpem. Szansą dla urzędującego prezydenta mogą być wyborcy niezdecydowani, ale trudno sobie wyobrazić, czym w ostatnich tygodniach miałby on do siebie przekonać. Sposób jego postępowania w walce z koronawirusem respondenci oceniają raczej chłodno, a to jest tematem numer jeden w ostatnich miesiącach. Wall Street przygotowuje się mentalnie na nowego elekta i szacuje, jaki wpływ na gospodarkę będą mieć jego inicjatywy” – napisano w IRR Quarterly.
Inwestorzy analizują różne scenariusze, głównie zastanawiając się, co stałoby się z systemem podatkowym.
W grudniu 2017 roku Donald Trump podpisał Tax Cuts & Jobs Act – ustawę, która zredukowała znacząco wysokość podatków, w tym dla przedsiębiorstw (z 35 proc. do 21 proc.).
„Wiele będzie zależeć od rezultatów nie tylko wyborów prezydenckich, ale także tego, jak ułoży się układ sił politycznych w obu izbach parlamentu. Mało prawdopodobne naszym zdaniem, że Demokraci wezmą wszystko, w związku z tym, ewentualna reforma podatkowa wymagać będzie wypracowania kompromisu. Podpisana przez Trumpa ustawa jest tymczasowa i wygaśnie w 2025 roku. W scenariuszu najbardziej prawdopodobnym, czyli zwycięstwie Bidena połączonym z uzyskaniem większości w co najmniej jednej izbie parlamentu, w krótkim terminie nic się nie zmieni, lecz w 2021 roku rozpoczną się przymiarki do reformy podatkowej. Triumf Trumpa oznaczałby zapewne utrzymanie status quo” – sądzą autorzy IRR Quarterly.
Podążając za tym scenariuszem analitycy Aegon Asset Management ocenili, że zwycięstwo Bidena spowodowałoby wzrost opodatkowania zysków korporacji. CIT wzrósłby z 21 proc. do 25-28 proc., amerykańskie firmy zostałyby obciążone od dochodów uzyskiwanych zagranicą i wprowadzony zostałby mechanizm minimalnego podatku od zysków wykazywanych według standardu GAAP. W efekcie stopa opodatkowania zwiększyłaby się o ok. 10 pp, co przełożyłoby się na uszczuplenie zysków spółek z indeksu S&P 500 o 8 proc.
Ekonomiści Nuveen spodziewają się, że nawet, gdyby korzystny scenariusz ziściłby się dla Demokratów, to do zmian w systemie podatkowym tak szybko nie dojdzie. Rządzący będą skupieni na dalszej walce z epidemią koronawirusową, głównie poprzez stymulację fiskalną i natychmiast nie podejmą pomysłu zwiększania obciążeń podatkowych, tym bardziej, że ubytek dochodów przedsiębiorstw może mieć negatywny wpływ na kruchy rynek pracy. Dopiero 2022 rok może przynieść faktyczne rozstrzygnięcia w tej sprawie.
„Przejście rządów na stronę Demokratów oznacza umiarkowany wzrost podatków, w tym w dużej mierze dla najlepiej zarabiających, zwiększenie skali wydatków publicznych, reformę systemu zdrowia (upowszechnienie dostępu dla gorzej sytuowanych), położenie nacisku na politykę środowiskową. Prawdopodobnie dojdzie do ponownego wyboru Jerome’a Powella na następną czteroletnią kadencję na czele Fed – w grę wchodzi również inny kandydat, lecz o podobnie łagodnym nastawieniu do kwestii monetarnych. Spodziewamy się równie wzmocnienia relacji multilateralnych w dziedzinie handlu zagranicznego – wojny celne z Chinami zostaną przyciszone” – napisano w IRR Quarterly.
„W tym scenariuszu dolar się osłabi, wzrosną ceny długu denominowanego inflacją, obligacje rynków wschodzących skorzystają na procesie multilateralizacji, umiarkowanie dobrze będzie sobie radzić rynek akcji, choć wyróżniać się będą spółki z sektorów źródeł odnawialnych, producenci pojazdów o niekonwencjonalnym napędzie (w tym wodorowym) i firmy infrastrukturalne” – podsumowali twórcy opracowania.


Najnowsze komentarze