Kalendarz wydarzeń giełdowych
Kalendarz tworzycie sami. Możecie dodawać samodzielnie wszelkiego rodzaju wydarzenia / spotkania o tematyce giełdowej / forexowej. Wszystkie wydarzenia giełdowe w jednym miejscu.
Październik 2018
  • P
  • W
  • Ś
  • C
  • P
  • S
  • N
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31
Wydarzenia
PAŹ
07
Czat niedzielny dla użytkowników Premium
ONLINE 21:15
PAŹ
21
Czat niedzielny dla użytkowników Premium
ONLINE 21:15
Dodaj wydarzenie
Dodaj wydarzenie +

CD Projekt i kazus Wiedźmin (Sapkowskiego)

We wtorek, 02.10.2018, parę godzin po północy CD Projekt opublikował wezwanie do zapłaty przez autora książki Wiedźmin, Andrzeja Sapkowskiego, która opiewa na sumę conajmniej 60.000.000 (sześćdziesiąt milionów złotych), do przeczytania tutaj.

 

Czy to panika?

Jak można było przewidzieć, sesja rozpoczęła się od spadków, ale pół godziny po panice kurs połapał się, że przecena jest dosyć dotkliwa jak na żądzania p. Sapkowskiego.

Szybka panika spowodowała chwilowe obniżenie wartości spółki o ok. 600 mln zł. Jest to kwota dziesięciokrotnie wyższa od tego, czego chce autor Wiedźmina – z perspektywy zakończenia sesji możemy śmiało stwierdzić, że było to typowe przereagowanie akcjonariuszy.

Nie zabrakło jednak większych pesymistów, którzy na przeróżnych forach branżowych czy na facebook’u doszukiwali się jeszcze większej skali przeceny. „Otwarcie -50%”, „No to już po spółce” i inne wymysły nie spowodowały na wykresie spółki większej plamy. Był to również dobry moment dla niektórych serwisów giełdowych o przypomnieniu o „podażowej strukturze” na akcjach CD Projektu. Faktem jest, że CD Projekt jest jedną z droższych spółek na naszej GPW – kapitalizacja Emitenta na poziomie 18,2 mld jest wyższa od spółek KGHM czy LPP (!!!), ale blask spółki nie znika nawet po takim wezwaniu do zapłaty.

Najciekawsze w tej historii jest to, że p. Sapkowski, autor ksiązki o Wiedźminie, z sukcesem gry Wiedźmin zbyt wiele wspólnego mieć nie chciał. W 2016 roku mówił m.in., że „to gra wykorzystała moją popularność, a nie ja wykorzystałem popularność gry” czy „znam niewiele osób, które w to grały. Obracam się wśród inteligentnych„. Kolejną ciekawostka została wyznana na łamach brytyjskiego magazynu o grach komputerowych Eurogamer „Byłem na tyle głupi, że sprzedałem im prawa w jednej transakcji. Oferowali mi procent od dochodów, ale powiedziałem ‚Nie, nie będziecie mieli z tego żadnych dochodów – dawajcie mi od razu wszystkie pieniądze. Całą sumę’.

 

Co na to art. 44 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych?

Przepis stanowi, że w razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.

W książce pt. Umowy w zakresie współczesnych sztuk, prof P. Ślęzak pisze, że „Sąd powinien dokonać przeprowadzenia wszechstronnych ustaleń faktycznych oraz wnikliwego rozważenia okoliczności danej sprawy. (…) Przy ocenie wartości świadczeń spełnionych w wykonaniu umowy brać pod uwagę należy zaś obiektywną wartość świadczeń. Sama zresztą konstrukcja tego przepisu rodzi pewne skojarzenia z instytucją wyzysku uregulowaną w treści art. 388 KC (…). U innego autora przeczytamy dodatkowo, że „Twórca może domagać się wynagrodzenia wtedy, gdy zaniżono wysokość możliwych do osiągnięcia efektów, jak i wówczas, gdy powstały one w związku z niespotykaną, trudną do przewidzenia koniunkturą ekonomiczną (por. A. Szewc, Wynagrodzenia twórców i wykonawców w prawie autorskim i wynalazczym). Opierając się na „zaniżonej wysokości możliwych do osiągnięcia efektów” czy „obiektywnej wartość świadczeń” nie można było do końca wykluczyć, że gra okaże się hitem. Trzeba jednak być dalekosiężnym wizjonerem, wielkim fanem science-fiction etc., żeby podpiąć obecny kazus pod komentowany przepis. Jeżeli mamy patrzeć na ten przepis z perspektywy wyzysku, to chyba czas podrapać się po głowie, bowiem dosyć ironiczne jest to, że sam autor tego arcydzieła nie przewidział przyszłego sukcesu gry, a lata później domaga się wyrównania swoich świadczeń.

Moim zdaniem „korzyścią” (o której mówi art. 44 ustawy o prawie autorskim) z nabycia praw autorskich nie było całość zysków operacyjnych uzyskanych z sagi Wiedźmin. Głównym źródłem przychodów była samodzielnie stworzona przez CDR gra i dobry marketing. Gry jedynie bazowały na nazwie Wiedźmin oraz po części na fabule książki Sapkowskiego. Przychody uzyskane z Wiedźmina 2 i 3 nie powinny być więc brane pod uwagę. Obiektywne świadczenie – a więc nabycie praw autorskich – powinno być wyliczane w dniu przekazania tych praw. Wspomniany artykuł 44 miał w głównej mierze na celu zniwelowanie, że ktoś przekaże prawa autorskie do danej książki/utworu, a dystrybutor bez przeróbek uzyska z niej ponadprzeciętne przychody. W przypadku CDR mamy do czynienia ze stworzoną, wielowymiarową grą tylko na podstawie książek Sapkowskiego.

Poniżej orzecznictwo, które idzie z naszym punktem widzenia:

„Sąd zważył również, że regulacja art. 44 pr. aut. stanowi wyjątek od zasady pacta sunt servanda. Stosowanie tego przepisu wymaga więc daleko idącej ostrożności. Sposób rozliczenia i wysokość wynagrodzenia powódki zostały świadomie zaproponowane przez nią samą, a następnie zaaprobowane przez pozwaną. Powódka posiadając pewne doświadczenie w zawieraniu umów tego rodzaju nie wyraziła woli przyjęcia innego sposobu wynagrodzenia. Tym samym, należy uznać, że akceptowała ryzyko kontraktowe związane z podjętą przez siebie decyzją w sprawie przyjętego sposobu wynagrodzenia. Ponadto, sukces utworu jest wynikiem działalności samej G. S. (jej nazwiska), która przeprowadziła kampanię reklamową, osobiście pozyskała sponsorów, udzielała wywiadów w prasie i telewizji, uczestniczyła w spotkaniach promujących książkę. Uwaga związana z wydaniem i rozpowszechnianiem książki skupiała się wokół osoby pozwanej, bowiem jest ona osobą rozpoznawalną, popularną aktorką. W tym świetle trzeba uznać, że nabywcy książki byli zainteresowani doświadczeniem i poradami udzielonymi właśnie przez pozwaną na temat „(…) i z pewnością utożsamiali takie cechy z osobą pozwanej. Sukces utworu w większym stopniu zależał więc nie od formy i treści utworu, ale faktu, że ta treść pochodziła właśnie od pozwanej. Nie można tracić przy tym z pola widzenia faktu, że również sama powódka liczyła na promocję swojego nazwiska dzięki osobie pozwanej. Wobec powyższych ustaleń, w oparciu o zasady doświadczenia życiowego Sąd uznał wynagrodzenie powódki za godne i nieobrażające poczucia sprawiedliwości.” (SA Warszawa 08.07.2016, sygn. I ACa 1432/15)

 

Przykładem tego, że to nie autor Wiedźmina stoi za sukcesem gry, a CD Projekt, zrozumieć można nawet po losie tej samej gry niewydanej ostaetcznie przez ówczesnego giganta gier wideo:

https://twitter.com/EntuzjastaGier/status/1019611478687670272/photo/1

Metropolis Software, nieistniejąca już spółka, zapłaciła za prawa do Wiedźmina całe 15.000 zł.

 

Faktem jest, że myśląc „Wiedźmin” mamy natychmiastową asocjację nie tylko z CD Projektem, ale także z Andrzejem Sapkowskim. Dziecko jednego zostało wyszlifowane na międzynarodowy hit oraz najprawdopodobniej najbardziej rozpoznawalną polską grę, jaka została kiedykolwiek wyprodukowana.

 

Autor wpisu: Pascal Bodnar

Zobacz podobne analizy:



13 komentarzy

  1. Przemek Przemek napisał(a):

    Fajny wpis Pascal :) mimo, że pan Sapkowski kreuje się na człowieka inteligentnego to jakoś tej inteligencji nie widać po tym jak podpisał niekorzystną dla siebie umowę sprzedaży praw do Wiedźmina oraz jego podejście analityczne co do przyszłości tego dzieła w świecie gier komputerowych.

  2. Michał Michał napisał(a):

    Pozwoliłem sobie dopisać do wpisu Błażeja moje zdanie:
    Moim zdaniem „korzyścią” (o której mówi art. 44 ustawy o prawie autorskim) z nabycia praw autorskich nie było całość przychodów uzyskanych z sagi Wiedźmin. Głównym źródłem przychodów była samodzielnie stworzona przez CDR gra i dobry marketing. Gry jedynie bazowały na nazwie Wiedźmin oraz po części na fabule książki Sapkowskiego. Przychody uzyskane z Wiedźmina 2 i 3 nie powinny być więc brane pod uwagę. Obiektywne świadczenie – a więc nabycie praw autorskich – powinno być wyliczane w dniu przekazania tych praw. Wspomniany artykuł 44 miał w głównej mierze na celu zniwelowanie, że ktoś przekaże prawa autorskie do danej książki/utworu, a dystrybutor bez przeróbek uzyska z niej ponadprzeciętne przychody. W przypadku CDR mamy do czynienia ze stworzoną, wielowymiarową grą tylko na podstawie książek Sapkowskiego.

    Na końcu wstawiłem wycinek z orzecznictwa. Oczywiście nie miała to być dogłębna analiza prawna.

  3. custer napisał(a):

    a CDR zapowiedział, że się dogadają…

    • Michał Michał napisał(a):

      I dobrze, bo 15 tyś zł, za które sprzedał Sapkowski prawa do Wiedźmina, wydają się obiektywnie zaniżone. My jedynie argumentowaliśmy powyżej, że na 60 mln zł – naszym zdaniem – nie ma co liczyć.

      Do tego im szybciej zapadnie ugoda, tym lepiej dla spółki giełdowej. Inwestorzy/fundusze nie lubią niewiadomych.

      • kr4wi3c napisał(a):

        Ale za 15 tys to prawa Sapek sprzedał Metropolis, nie CDP. Nie mieszajmy tych dwóch rzeczy razem bo to zupełnie inne historie.

        • Michał Michał napisał(a):

          Tak, tutaj masz zupełną rację. Jaka dokładnie kwotę CDR zapłaciło do końca nie jest wiadome, ale też w tych rejonach. Mówi się o 40 tyś zł, ale tutaj nie będziemy spekulować.

  4. Paweł napisał(a):

    Metropolis nie wydało przecież Wiedźmina – skąd takie stwierdzenie w artykule ??

  5. Paweł napisał(a):

    Jeszcze jako przykład tego kto faktycznie stoi za sukcesem gry można przypomnieć losy „sławnej” ekranizacji Wiedźmina w reżyserii M.Brodzkiego z 2001 roku – zwolennicy Sapkowskiego chętnie rzucają hasłami że „CD Project wykorzystał dzieło literackie i na tym zarobił ogromną kasę” a jednocześnie za to że film okazał się totalną klapą to już nie winią z taką ochotą Sapkowskiego mimo tego że film czerpał przecież fabułę z książek a gra ma odrębną historię napisaną samodzielnie przez dewelopera.

    • Michał Michał napisał(a):

      Dziękuję za komentarz. Można jeszcze dodać, że część zapłaty dla Sapkowskiego to była popularyzacja jego książek przez dobry marketing CDR. Dzięki popularności gry książki Sapkowskiego zaczęły się sprzedawać w poważnych nakładach. Wspomina to również zacytowane przeze mnie orzecznictwo.

      Jeżeli ktoś ma jakieś argumenty za lub przeciw podwyższeniu wynagrodzenia dla p. Sapkowskiego, to prosimy śmiało pisać. Nie musi to być z aspektu prawniczego.

  6. balrog napisał(a):

    Z dzisiejszego wywiadu prezesa Kicińskiego (http://next.gazeta.pl/next/7,151003,23996514,sapkowski-chce-milionow-za-wiedzmina-prezes-cd-projekt-my.html) wynika, że umów dotyczących wynagrodzenia z Sapkowskim było kilka, a ostatnia została zawarta w 2016 r. Tak więc spekulacje prasy o 35 tys. zł całego wynagrodzenia wydają się być mocno zaniżone.
    Na tej stronie również wywiad z prawnikiem http://next.gazeta.pl/next/7,151003,24000218,sapkowski-zada-60-milionow-od-cd-projekt-mecenas-schramm-wiedzmin.html który twierdzi, że w tym wypadku Sapkowski nie ma za bardzo na co liczyć, a już na pewno nie na 60 milionów. Z kolei tutaj https://tech.wp.pl/sapkowski-zada-od-cd-projekt-60-mln-zl-za-prawa-do-wiedzmina-ekspert-ma-racje-6301585451792001a inny „ekspert” twierdzi, że AS ma rację, jednak też poddaje w wątpliwość kwotę ewentualnego wyrównania.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

Aby przedłużyć lub wykupić abonament musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, skorzystaj z darmowej rejestracji, która zajmuje dosłownie chwilę.

ZALOGUJ SIĘ ZAREJESTRUJ SIĘ
ANULUJ
test
OK