WIG – Warszawki Indeks giełdowy – oscyluje na najwyższym poziomie od początku maja br., a z dłuższej perspektywy, od listopada 2007. Gorzej wypada indeks największych polskich spółek, czyli WIG20, który ledwo co zbliżył się do poziomów z 2015 r. Brzmi średnio, ale jeżeli spojrzymy na liczby, to pod względem Year-To-Date, spośród 28 europejskich indeksów, nasz WIG20 zajmuje 4. miejsce ze stopą zwrotu ww. 21,89%. Przed nami uplasowały się Ukraina z 35,51%, Łotwa z 24,76% oraz Grecja z 32,6%. Znacznie gorzej wypadaj m.in. nawet DAX, który urósł “zaledwie” 8,46%, Norwegia 4,11% czy też absolutny antybohater zestawienia: Rosja z ujemną stopą zwrotu ww. 9,48%.
Oczywiście powyższe liczby nie są wystarczająco wymowne, bowiem indeks polskich blue chips był zdołowany – bo na najniższym od 2009 r. poziomie, a zatem i było co odrabiać. Powracając do indeksu zrzeszającego wszystkie polskie spółki stwierdzamy, że WIG ma się bardzo dobrze, na pewno lepiej niż WIG20. Poniżej historyczny wykres wskazujący na jakich poziomach znajdują się te dwa indeksy.
A jakie indeksy zasługują na szczególną uwagę? Przede wszystkim te, które znajdują się w ładnym trendzie wzrostowym. Pomijamy tymczasowo WIG-Info, który po ustanowieniu szczytu w maju, nie ma wyraźnej chęci na kontynuację wzrosty – prawdopodobnie czekamy na mocniejszą korektę w kierunku 2100.
Bez dwóch zdań pilnie obserwujemy indeks spółek energetycznych – WIG-Energia, który nie przechodzi niezauważenie. Mieliśmy do czynienia z mocnym wykupieniem, które w konsekwencji spowodowało zainteresowanie akcjonariuszy sektorem energetycznym. Widzimy jednak, że indeks zmierza się właśnie z pierwszym historycznym oporem, który niejednokrotnie stanowił barierę dla popytu i podaży. Mocno kibicujemy stronie popytowej, aby nie ustawała w dążeniu do nowych szczytów.
Bardzo ładnie zachowuje się indeks deweloperski, który swoją hossę rozpoczął nieco wcześniej od innych sektorów. Wykres charakteryzuje się wolnym, choć w tym roku przyspieszonym, ale nadal stabilnym wzrostem. Indeks ten nie ma przed sobą znaczących oporów i wytrwale dąży naprawia swój stan z krachu w 2011 roku.
Last but not least – oczywiście indeks bankowy, który od początku roku kształtuje ładne swingi wzrostowe. Jak wszyscy wjemy, nie ma hossy na rynku bez banków – dlatego pod żadnym pozorem nie zapominamy o tym indeksie, który jest finansowym sercem giełdy.
W następnym wpisie zerkniemy na kolejne ciekawe sektory, które od paru miesięcy sygnalizują, że coś zaczyna się dziać.







Najnowsze komentarze