Ostatnio pisaliśmy o rosyjskich diamentach, które sprytnie omijają sankcje i finansują machinę wojenną. Jak się okazuje, elementów tej układanki może być dużo więcej. Według doniesień platformy Marinetraffic, rosyjskie tankowce zniknęły z radarów.
Rosyjskie tankowce znikają z radarów systemu AIS
Wojna w Ukrainie nie kończy się pomimo poszerzającego się pakietu sankcji, płynących ze świata. Społeczeństwo naciska na mocniejsze odcięcie rosyjskiej gospodarki; wiemy jednak, że jednym z głównych sektorów, finansujących wojnę, jest ropa naftowa. W zeszły wtorek Joe Biden ogłosił zakaz importu rosyjskiej ropy i gazu do USA. Embargo na ropę podpisały także m.in. Australia, Kanada, czy Wielka Brytania.
Jak jednak donoszą eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Rosjanie mogli znaleźć sposób na to, aby dostarczać ropę naftową do krajów, które oficjalnie wycofały się z handlu towarem, boczną drogą. Jak bowiem donosi platforma Marinetraffic, monitorująca ruch statków na morzu, 5 kwietnia nie odnotowano na radarach 431 z 710 tankowców z Rosji, a w perspektywie miesiąca aż 140 spodziewanych na trasie statków nie dawało znaku życia.
Warto tutaj zaznaczyć, że zgodnie z międzynarodowym prawem morskim, jednostki o masie powyżej 500 ton, a więc właśnie m.in. rosyjskie tankowce, mają obowiązek włączenia systemu lokalizacyjnego AIS, który służy na przykład do uniknięcia kolizji na morzach.
Co mógł oznaczać brak sygnału? Są dwa scenariusze. Awaria systemu, albo, co bardziej prawdopodobne, celowe wyłączenie systemów lokalizacyjnych. Jak wskazują eksperci z PIE, może to świadczyć o tzw. dark activity, takich jak piractwo czy kłusownictwo. Może to być również próba uniknięcia sankcji międzynarodowych poprzez ukrycie swojego położenia i trasy rejsu.
Jak piszą dalej, pojawia się tutaj zagrożenie, polegające na możliwości masowego przerejestrowania rosyjskich tankowców do spółek oferujących tak zwane tanie bandery, mających swoje siedziby w rajach podatkowych. W ten sposób rosyjska ropa mogłaby po pierwsze uniknąć opodatkowania, a po drugie omijać sankcje poprzez ukrywanie swojej tożsamości i kursowanie po morzach pod banderą takich krajów, jak na przykład: Bermudy, Hong Kong, Liberia, czy Wyspy Marshalla.
Cena rosyjskiej ropy spada
Po wprowadzonych we wtorek przez Joe Bidena sankcjach dotyczących właśnie rosyjskiej ropy, na jej rynku nastąpiła w środę poważna korekta. Natomiast po czwartkowych, nieudanych rozmowach z Turcją, ceny znów poszły odrobinę w górę. W perspektywie krótkoterminowej, taki stan rzeczy przewidział prezydent USA. Powiedział on, że sankcje podwyższą ceny surowców, jednak w efekcie mocno uderzą w rosyjską gospodarkę. Jak wynika z szacunków, w 2021 roku sprzedaż rosyjskich produktów naftowych w USA wyniosła 23 miliony ton. Odpowiada to łącznie 16 procentom ogólnego eksportu z Rosji. Jednak sama ropa stanowiła zaledwie 4,4 procent udziału.

Jak możemy przeczytać w raporcie PIE:
Międzynarodowi handlarze ropy naftowej, jak Cargill, Gerald, Glencore, Gunvor, Mecuria, Trafigura i Vitol, mogą odegrać kluczową rolę w łagodzeniu efektów sankcji. Traderzy mogą też ułatwiać obchodzenie przez Rosję sankcji w przypadku ich nałożenia przez kraje UE i ograniczać ekspozycję rosyjskich spółek na efekty potencjalnych kontrsankcji wobec tzw. państw realizujących działania nieprzyjazne wobec Federacji Rosyjskiej.
Na takim stanie rzeczy na pewno nie będzie zależeć USA, jednak Europa ma już dużo więcej do stracenia.
UE nadal nie wprowadza embarga na ropę
Pomimo ostrego sprzeciwu obywateli UE przeciwko wojnie w Ukrainie, rosyjscy eksporterzy ropy naftowej nadal znajdują nabywców na naszym kontynencie. Rosyjskie rafinerie w Europie to między innymi bułgarski Neftochim Burgas, włoska rafineria ISAB, czy należące do grupy Łukoil duńska Zeeland i niemieckie PCK Schwedt i Miro. Według wyliczeń zużywają one około 1,23 milionów baryłek ropy dziennie, a łącznie, Unia Europejska przyjmuje z Rosji około 3 miliardy baryłek każdego dnia.
Nic więc dziwnego, że Europa w sprawie zakazu importu ropy nabrała wody w usta. Niektóre kraje wręcz otwarcie wyraziły swój sprzeciw. W zeszłym tygodniu przeciwko wstrzymaniu importu zdecydowanie wypowiedział się Kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Reszta Europy na razie się „namyśla”. Warto zaznaczyć, że jeśli chodzi o Europę, do Niemiec trafia 8 procent rosyjskiej ropy, natomiast do Holandii aż 16 procent. Są to najwięksi importerzy tego surowca w Europie.
Podsumowanie
Wraz z zakazem importu rosyjskiej ropy przez Amerykę, administracja Joe Bidena szuka nowych sposobów pozyskania surowców. Oczy USA zwróciły się ku Kolumbii i Wenezueli, jednak oparcie na tych krajach importu ropy byłoby problematyczne po pierwsze pod kątem politycznym (Stany Zjednoczone nie uznają np. Nicolasa Maduro za prawowitego prezydenta Wenezueli), jak i technicznym. Kolumbijski i wenezuelski przemysł naftowy nie jest w najlepszym stanie, a zasoby naftowe Kolumbii to jedynie 0,1 procent zasobów światowych. Czy bojkot rosyjskiej ropy się uda? Zobaczymy, na razie jednak wygląda na to, że niektóre sankcje są co najmniej dziurawe.


Najnowsze komentarze